Archive for the ‘Archiwa z Gazety Miast’ Category

Trójki dla nieletnich

Tuesday, November 21st, 2006

Policjanci i władze Sopotu są przerażeni wynikami akcji przeciwko pijanym nastolatkom. W ciągu ostatnich trzech tygodni było ich aż 92 – jedna trzecia to dziewczyny. Swoją akcję rozpoczęło także Ministerstwo Edukacji. Od wczoraj szkoły wizytują tzw. trójki.

Akcja, którą prowadzą policjanci wraz ze strażnikami miejskimi i urzędnikami sopockiego magistratu miała ograniczyć alkoholizm i zapobiec przestępczości wśród młodzieży. Nikt jednak nie spodziewał się, że przyniesie tak zatrważające rezulataty. 16-letni rekordzista miał prawie 2 promile alkoholu, pozostali mieścili się w granicach od 0,2 do 1,3 promila w wydychanym powietrzu. Najmłodsza imprezowiczka miała zaledwie 13 lat i trafiła na komisariat z 0,5 promila alkoholu.
- To w przeważającej części uczniowie szkół średnich z Gdańska i Gdyni, którzy w Sopocie bawią się na nielegalnych połowinkach i innych imprezach rzekomo szkolnych, najczęściej organizowanych w dni powszednie – mówi podinsp. Mariusz Dąbrówka z sopockiej policji.
Pijani nastolatkowie wyłapywani są wieczorami i nocami przez tzw. trójki (od 5 do 8 patroli ubranych po cywilnemu) w rejonach przystanków autobusowych i SKM, przy klubach nocnych, dyskotekach i sklepach monopolowych.
Także trójki, ale złożone z policjanta, wizytatora z kuratorium oświaty i miejskiego urzędnika odwiedzają od wczoraj szkoły. Wizytacje mają przede wszystkim odpowiedzieć na pytanie: jak placówki radzą sobie z zapewnieniem bezpieczeństwa kadrze i uczniom?

Wczoraj w wybranych pomorskich szkołach pojawiły się pierwsze trójki w składzie policjant, wizytator z kuratorium oświaty i miejski urzędnik. Do końca czerwca przyszłego roku takie zespoły – na polecenie ministerstwa edukacji – odwiedzą wszystkie placówki oświatowe na Pomorzu. Zbadają, jak szkoły radzą sobie z zapewnieniem bezpieczeństwa uczniom i kadrze.
W Gdańsku na pierwszy ogień poszło wczoraj Gimnazjum nr 26. W trójce, która odwiedziła szkołę, znalazły się osoby świetnie znane nauczycielom.
- Z tutejszą pedagog widziałem się tydzień temu, omawialiśmy parę konkretnych spraw – mówi sierżant Dominik Polsakiewicz z III komisariatu policji we Wrzeszczu.
W stałym kontakcie ze szkołą jest też wizytator z kuratorium – Małgorzata Perzyna. To ona właśnie prowadziła wczorajszą wizytę trójki we wrzeszczańskim gimnazjum. Na początek zaproponowała uczniom wypełnienie ankiety, w której pojawiły się pytania o to czy czują się w szkole bezpiecznie, czy spotykają się z przemocą psychiczną lub fizyczną itp.
- Podobne ankiety przeprowadzaliśmy już w szkole wielokrotnie – mówi Eugenia Końko, dyrektor Gimnazjum nr 26. – Gdy zapoznamy się z wynikami, na pewno wyjdą jakieś problemy, bo one są wszędzie, ale nie sądzę, by były to problemy nam nieznane.
Wspólnie z dyrekcją szkoły zdecydowano, by trójka spotkała się wczoraj tylko z częścią uczniów gimnazjum. – W szkole jest 500 uczniów, gdyby przyszli wszyscy, byłoby za dużo zamieszania – wyjaśnia dyrektor Końko.
Uczniowie trzecich klas usłyszeli od wizytator, że spotkanie jest zorganizowane po to, by przypomnieć im o ich odpowiedzialności za wszystko, co robią, i że jeśli dzieje się coś złego, szkoła jest zobowiązana zawiadomić prokuraturę bądź policję. Uczniowie spokojnie wysłuchali też wyjaśnień sierżanta, który opowiadał o konkretnych działaniach, jakie podejmie policja w przypadku podejrzenia, że ktoś w szkole jest pijany, zażył narkotyk czy też uderzył kolegę.
- Wiemy to, już to słyszeliśmy – komentowali po spotkaniu uczniowie.
- Powtarzania o takich rzeczach nigdy dosyć – mówi dyrektor Końko.
Po południu, na specjalnej radzie pedagogicznej, wizytator jeszcze raz przypomniała nauczycielom o procedurach obowiązujących w przypadku niepożądanych zdarzeń w szkole. Pedagodzy mieli też zapoznać się też ze wstępnymi wynikami ankiety przeprowadzonej wśród uczniów.
- Na środę jestem umówiona z rodzicami, przedstawię im ostateczne wyniki ankiety i wnioski po naszym spotkaniu – zapowiada Końko.
Wczorajsze spotkanie w Gimnazjum 26 było wizytą pilotażową. Podobne odbyły się w kilku innych szkołach na Pomorzu.
- Traktujemy je jako eksperyment. Chciałbym, aby było to mniej kontrole, a bardziej wizyty rozpoznawcze, dzięki którym rozpoznamy problem – mówi Adam Krawiec, kurator oświaty. – Na szczęście mamy trochę czasu na dopracowanie szczegółów. Właśnie się dowiedziałem, że możemy realizować program spokojniej.
Pierwotnie ministerstwo edukacji poleciło, aby trójki odwiedziły wszystkie szkoły do końca grudnia. Wczoraj zdecydowano o przedłużeniu terminu do końca roku szkolnego.
- Nie będziemy więc musieli gonić ze spotkaniami, bo mamy ponad 1600 placówek w województwie i – według starego planu – wypadało nam po 50 wizyt dziennie – mówi kurator Krawiec.

Pierwszy krok w stronę współpracy policji i właścicieli lokali zrobiony
Będą kontrole i sprawdzanie dowodów

Ranking bezpiecznych lokali in zabieranie koncesji na alkohol to tylko niektóre pomysły na podniesienie bezpieczeństwa w lokalach i współpracę z ich właścicielami i pracownikami, o których mowa była na wczorajszym spotkaniu w Sopocie. Właścicieli i pracowników sopockich dyskotek, klubów i sklepów na dyskusję w Komendzie Miejskiej Policji zaprosili funkcjonariusze i urzędnicy miejscy. Po co? By omówić dotychczasowe wyniki kontroli lokali, a także porozmawiać o konkretnej współpracy.
- Będziemy bezwzględni. Przy powtarzających się przypadkach sprzedaży nieletnim alkoholu nie będzie zmiłuj – mówi Wojciech Fułek wiceprezydent Sopotu. – A przypominam, że koncesję cofa się na trzy lata.
- To, że stawiliście się tak licznie, to już jest bardzo dobrze – mówił nadkomisarz Ryszard Sadkowski, komendant miejski policji w Sopocie. – Na poprzednie spotkanie przyszła tylko jedna osoba.
Wyniki kontroli, przedstawione przez policję kilkadziesiąt osób przyjęło w milczeniu, bo też nie ma się czym chwalić: do lokali wpuszczani są nieletni i sprzedaje się im alkohol, ochrona nie weryfikuje wieku wpuszczanych, a barmani często nawet nie patrzą komu sprzedają alkohol.
Ma powstać także ranking sopockich lokali, w których można bawić się bezpiecznie. – Chcemy zrobić całą kampanię i ten ranking nagłośnić tak, by każdy obcy wiedział, gdzie warto bawić się w Sopocie – mówi mł. asp. Tadeusz Węsierski z KMP Sopot.
Inny pomysł na zmniejszenie pijaństwa i narkotyzowania wśród młodzieży to tzw. partyworking, który ruszy wraz z początkiem roku.
– Będziemy w dyskotekach, klubach i pubach – zapowiada Małgorzata Pobłocka, pełnomocnik prezydenta ds. uzależnień.
Partyworkerzy działać będą jawnie. Ubrani w specjalne oznakowane koszulki będą rozmawiać z młodzieżą, rozdawać ulotki, wyjaśniać skutki picia alkoholu czy brania narkotyków. Wszyscy, którzy odwiedzają sopockie kluby muszą się liczyć z rzetelniejszą kontrolą przez bramkarzy, ochroniarzy i barmanów. Być może także w lokalach pojawią się wkrótce wywieszki „wejście tylko za okazaniem dowodu osobistego”. Właściciele konkretnych lokali przedstawili też swoje propozycje poprawy bezpieczeństwa np. liczniejsze oświetlenia i cogodzinne patrole obywatelskie.

Z policjantem – tylko kameralnie
Z Anną Pająk, dyrektor Gimnazjum nr 11 na gdańskich Stogach, rozmawia Anna Kisicka

- Niebawem gimnazjum czekają odwiedziny tzw. trójki: policjanta, wizytatora i urzędnika.
- Sama jestem ciekawa, jak będzie wyglądało to spotkanie i kto do nas przyjdzie. Bo jeśli będzie to policjant z naszego rejonu i nasz wizytator, to nie będzie to nic zaskakującego, świetnie się znamy. Policja wie, co u nas się dzieje, a z wizytatorem już w ubiegłym roku omawialiśmy nasze sposoby na radzenie sobie z przemocą. Nawet robiliśmy ankiety wśród uczniów.
- Ma pani komórkę do dzielnicowego?
- Do dzielnicowego nie, ale do pani inspektor zajmującej się sprawami nieletnich – owszem. Nasz pedagog jest z nią w stałym kontakcie. Zresztą inspektor sama do nas wpada. Ot tak, zapytać co słychać i czy nie ma jakichś problemów.
- Jak pani sobie wyobraża spotkanie uczniów z policjantem?
- Na pewno nie w dużej grupie, bo to nie ma sensu. Co można powiedzieć zgromadzonym w jednym miejscu 500 osobom? Jeśli już, to powinny to być spotkania w mniejszych grupach, tak aby można było porozmawiać.

Autor artykułu: AGNIESZKA SZCZECKA IZABELA HEIDRICH Anna Kisicka

Strajkują listonosze w całym kraju

Tuesday, November 21st, 2006

Gdańscy listonosze kontynuują strajk. Dzisiaj żaden z nich nie wyjdzie w teren. Przyłączyli się do nich pocztowcy z innych miast Polski. Strajkuje już ok 90 proc. listonoszy w niektórych miastach przyłączyli się do nich także pracownicy pracujący w okienkach. Wczorajsze rozmowy pomiędzy związkowcami a dyrektorem generalnym Poczty Polskiej zostały przerwane.

Dzisiaj kolejna tura rozmów. Doręczyciele żądają podwyżek wynagrodzeń o ok 500 zł. Obecnie minimalne wynagrodzenie wynosi 1050 zł brutto. Jak twierdzą listonosze szanse na zawarcie porozumienia są znikome.
- Nie dostaliśmy żadnych konkretnych propozycji – mówi Jacek Drążek, wiceprzewodniczący NSZZ “Solidarność”” Poczty Polskiej w Gdańsku. – Dzisiaj listonosze też nie wyjdą w teren. Przesyłki awizowane będzie można odebrać w okienkach. Zastanowimy się taraz, jak skoordynować akcję protestacyjną w całym kraju.
Wczoraj po raz pierwszy zaprotestowali listonosze ze Słupska. Żaden z doręczycieli nie wyszedł w teren. Normalnie pracowali pracownicy przy okienkach na poczcie.
- Listonosze przyszli do pracy jak zwykle – mówi szefowa Związku Zawodowego “Solidarność” w słupskiej poczcie Jolanta Olszewska. – Podbili karty, jednak nie wyszli w teren.
Oprócz postulatów, jakie wystosowali ich koledzy z Trójmiasta, słupscy pocztowcy domagają się m.in. zwiększenie zatrudnienia w służbie ekspedycyjnej.
Listonosze żądają
• zapewnienia minimalnej płacy w przedsiębiorstwie na poziomie 1500 zł
• wprowadzenia podwyżki płac od 1 stycznia i realizacji wcześniejszych porozumień płacowych
• zaprzestania roznoszeniu ulotek reklamowych
• wprowadzenia 8 godz. dnia pracy dla wszystkich pracowników Poczty Polskiej
Dodatkowo NSZZ„Solidarność” pracowników Poczty Polskiej weszła w spór zbiorowy z pracodawcą. Związki zawodowe domagają się także zmian w dyrekcji Poczty Polskiej.
- Nasz związek wystąpił do ministra transportu Jerzego Polaczka o odwołanie dyrektora generalnego Poczty – twierdzi Marcin Żołędziewski, przewodniczący NSZZ Listonoszy Poczty Polskiej. – Myśmy ostrzegali dyrektora generalnego, że dojdzie do spontanicznego wybuchu niezadowolenia, ale dyrektor te ostrzeżenia zlekceważył.
- Apeluję do protestujących pracowników o powrót do pracy na czas prowadzenia negocjacji – powiedział wczoraj Zbigniew Niezgoda, dyrektor Generalny Poczty Polskiej

Protesty w całej Polsce
• Poznań – W poniedziałek zastrajkowali doręczyciele z Urzędu Pocztowego nr 2. Strajkujący domagają się 8 godz. dnia pracy, podwyżki płac do 2,5 tys. zł brutto i przestrzegania norm obciążenia toreb.
• Bydgoszcz – Listonosze z 10 największych bydgoskich urzędów pocztowych przyłączyli się w poniedziałek do ogólnopolskiego protestu. Nie wyszli do pracy. W strajku uczestniczy ok. 30 proc. listonoszy.
• Warszawa – W czwartek do protestu przyłączyli się listonosze z Warszawy i okolic. Pracę przerwało ok 800 listonoszy z 50 urzędów.
• Wrocław – W piątek listonosze rozpoczęli strajk włoski. Starannie wykonują swoją pracę i pracują tylko 8 godz. Domagają się podwyżek płac i uregulowania czasu pracy. Nie chcą też roznosić druków bezadresowych.
• Kielce – Pocztowcy domagają się podwyżki płac, średnio o 40 proc., a także rewaloryzacji zarobków w najbliższych latach.
• Kraków – W 30 proc. urzędów pocztowych rozpoczął się strajk listonoszy i “pracowników okienkowych”. Zamknięta jest Poczta Główna w Krakowie. Czynne jest tylko jedno okienko do wydawania rent i emerytur.
• Opole – Do pracy nie przystąpiło kilkudziesięciu listonoszy. Listonosze chcą 40 proc. podwyżek płac i zmiany organizacji pracy.
• Częstochowa – Protest polega na nieroznoszeniu ulotek reklamowych. Rozmowy z dyrektorem Poczty Polskiej w Częstochowie nie przyniosły efektów.

Autor artykułu: Robert Kiewlicz

Trójki wracają do szkół

Monday, November 20th, 2006

Od dziś aż do 22 grudnia specjalnie powołane zespoły przeprowadzać będą kontrole w polskich szkołach. W pomorskim rzecz dotyczy 1656 placówek oświatowych wszystkich szczebli.

Na pierwszy ogień pójdą gimnazja. Szkoły odwiedzą powołane zarządzeniem ministra edukacji Romana Giertycha “trójki”. W ich skład nie wejdą jednak, jak to przed laty bywało, rodzice, ale wizytator, policjant lub prokurator oraz przedstawiciel gminy. Zespół ma przeprowadzić rozmowę z uczniami, radą pedagogiczną, a nawet rodzicami uczniów. Wszystko po to, by ocenić, jak realizowane jest “zapewnienie bezpiecznych warunków nauki, wychowania i opieki w związku z nasilającymi się aktami przemocy w szkołach”. Minister nakazał także uzyskać informacje, jaka jest w szkołach skala przestępstw, wykroczeń, używania narkotyków oraz jak często uczniowie dopuszczają się zadawania sobie i nauczycielom cierpień fizycznych i psychicznych.
- Prawdopodobnie dziś rano otrzymamy z ministerstwa scenariusz naszej wizyty w szkołach – mówi Adam Krawiec, pomorski kurator oświaty. – Wówczas podejmiemy decyzje, do których placówek udamy się w pierwszej kolejności.
Kuratorium szacuje, że dziennie wykona co najmniej 50 kontroli. Zebrany materiał posłużyć ma nie tylko do opracowania danych dla ministerstwa, ale jako wytyczne, co zrobić w konkretnych przypadkach, by zlikwidować ujawnione patologie.
- Liczę, że kontrole pokażą, jaki jest stan faktyczny w naszych szkołach – dodaje Adam Krawiec. – To pierwsze takie przedsięwzięcie w historii polskiego szkolnictwa.

Autor artykułu: Magdalena Rusakiewicz

Przed pierwszą sesją Sejmiku Pomorskiego

Monday, November 20th, 2006

Klub PO w Sejmiku Pomorskim nie da się podzielić – uważa jego szef Jacek Bendykowski. O próbach przeciągania na stronę opozycji niektórych radnych przez ludzi posła PiS Jacka Kurskiego mówi marszałek Jan Kozłowski.

Kurski zdecydowanie zaprzecza. Wczoraj oświadczył: – Gdyby PO chciała, możemy rozmawiać o koalicji z naszym blokiem (PiS-Samoobrona-PSL).
Kozłowski mówił o próbach “wyjmowania radnych PO” w rozmowie z “Dziennikiem Bałtyckim”. Stwierdził, że robią to ludzie Jacka Kurskiego, ale nie chciał zdradzać żadnych szczegółów.
- Wiem to z dwóch źródeł – podkreślał Kozłowski.
Jacek Kurski wszystkiemu zdecydowanie zaprzecza.
- Wybory zdecydowały, że w Sejmiku będzie rządzić PO – zaznacza poseł PiS, który jest pełnomocnikiem partii na okręg gdański.
Bendykowski, świeżo wybrany szefem klubu radnych PO w Sejmiku, uważa, że próby rozbicia klubu PO nie mają szans powodzenia.
Wczoraj Jacek Kurski zorganizował konferencję. Uznał, że wyniki PiS na Pomorzu są sukcesem partii.
- Wysłałem list do Jana Kozłowskiego z gratulacjami i informacją, że jeśli PO wyrazi taką ochotę, możemy rozmawiać o wielkiej koalicji w Sejmiku, jednak ona musiałaby też uwzględniać naszych partnerów z bloku – podkreślał poseł PiS.
Jak sam za chwilę dodał, że nie miał sygnałów o woli rozmów i nie wierzy, aby propozycja takich rozmów wyszła od PO.
Obecni na konferencji radni PiS do Sejmiku też zaprzeczali, aby dzwonili do radnych z PO, namawiając ich do opuszczenia ugrupowania Donalda Tuska.
- Informacje marszałka to kaczka dziennikarska, użyta, aby scementować własny klub – stwierdził radny i prezes Stoczni Gdańsk Andrzej Jaworski. – PO ma własne problemy i tam – o ile w ogóle – może dojść do podziałów z powodu sporów wewnętrznych. My ich nie inicjujemy i nie będziemy tego robić. Gdyby do takiego rozłamu doszło, możliwe będą w Sejmiku różne warianty.
Dziś władze wojewódzkie PO będą ustalały kto wejdzie do władz samorządu wojewódzkiego. Wiadomo już na pewno, że kandydatem na przewodniczącego Sejmiku jest ponownie prof. Brunon Synak, a na marszałka Jan Kozłowski. Wśród zastępców tego ostatniego wymieniani są Mieczysław Struk i Leszek Czarnobaj (Struk pełnił funkcję wicemarszałka w poprzedniej kadencji, Czarnobaj był starostą kwidzyńskim). Jedno miejsce w zarządzie ma też przypaść Krajowej Partii Emerytów i Rencistów, która w wyborach do Sejmiku szła w bloku z PO. Wśród potencjalnych członków zarządu z PO wymienia się też radnego Wiesława Byczkowskiego z Gdyni i byłego wiceburmistrza Ustki Marka Biernackiego (przypadkowa zbieżność imienia i nazwiska z posłem PO Markiem Biernackim).
Platforma ma w Sejmiku samodzielną większość (18 na 33 radnych). Blok “Solidarne Pomorze” (PiS, Samoobrona, PSL) ma 14 radnych, a jednego Lewica i Demokraci.

Platforma nie da się skłócić
Jacek Bendykowski, szef klubu radnych PO w Sejmiku Pomorskim

- Jestem spokojny, nie spodziewam się żadnych sensacji, jeśli chodzi o nasz klub w Sejmiku. Próby przeciągania naszych radnych na stronę opozycji nie mają moim zdaniem szans powodzenia. Przede wszystkim dlatego, że analizując skład klubu, nie widzę w nim słabych punktów.
Rzeczywisty cel takich działań moim zdaniem ma na celu wyłącznie skłócenie naszych radnych, wytworzenie atmosfery podejrzliwości. Dlatego będę apelował, szczególnie do nowych radnych PO, aby nie ulegali tego typu działaniom. Trzeba je ignorować.

Autor artykułu: Michał Lewandowski

Ogólnopolskie liczenie wiernych

Monday, November 20th, 2006

Liczenie wiernych odbyło się wczoraj we wszystkich kościołach i kaplicach w całej Polsce. Wyniki będą znane najprawdopodobniej na początku grudnia.

- Uczęszczamy wraz z mężem do kościoła w każdą niedzielę – mówi Maria Wucka z Gdańska. – Staram się tradycje chrześcijańskie przekazywać zarówno swoim dzieciom, jak i wnukom.
Dzięki akcji liczenia osób wierzących i praktykujących Kościół wie, jakie zmiany zachodzą w poszczególnych parafiach. Informacji takich nie można uzyskać w trakcie zimowej kolędy, ponieważ wielu parafian nie przyznaje się do tego, że nie chodzi do kościoła.
- Statystyki od lat utrzymują się na stosunkowo stałym poziomie – mówi ks. Zbigniew Zieliński, proboszcz kościoła św. Michała Archanioła w Sopocie. – Z doświadczenia mogę stwierdzić, że w mojej parafii we mszy świętej uczestniczy około 40 procent deklarujących chrześcijaństwo parafian, w blokowiskach kilkanaście procent mniej, natomiast na Kaszubach odsetek ten wynosi już ponad 70 procent.
Liczba osób praktykujących jest obecnie mniejsza, niż w latach 80., ale większa niż na początku lat 90. Wraz z obaleniem komunizmu wiele osób przestało chodzić do kościoła, ponieważ przestało to oznaczać sprzeciw wobec władzy. Niewielki wzrost zanotowano po śmierci papieża Jana Pawła II. Wyniki badań są bardzo cenne dla proboszczów poszczególnych parafii. Jeżeli są słabsze niż wcześniej, mogą być impulsem do większego zaangażowania i działania.

Autor artykułu: AGDALENA SZAŁACHOWSKA

Przegrał proces z Media Markt

Saturday, November 18th, 2006

Andrzej Rosiński, zwolniony z pracy działacz “Solidarności”, nie wróci do pracy w gdańskim sklepie Media Markt po tym, jak w połowie września został zwolniony. Wczoraj związkowiec przegrał proces z byłym pracodawcą.

Proces w Sądzie Pracy trwał tylko dwie godziny. Rosiński chciał przywrócenia go do pracy i wypłaty wynagrodzenia za okres, w którym był bezrobotny. Działacz związkowy utrzymuje, że jedynym powodem zwolnienia było to, że założył w firmie związek zawodowy. Szefostwo gdańskiego Media Marktu odpiera taki zarzut i przekonuje, że Rosiński „ciężko naruszył obowiązek lojalności wobec pracodawcy i nie dbał o dobro zakładu pracy”. Na czym miało to polegać? Podobno zniszczył pisemną skargę klientki na swój temat. Ten incydent zaważył również na decyzji sądu, który odrzucił pozew Rosińskiego.
- Ciężko naruszył swoje obowiązki pracownicze, drąc skargę klientki – mówiła sędzia Katarzyna Antoniewicz. – Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla takiego zachowania. Nie jest zrozumiała argumentacja powoda, że zrobił tak, bo się zdenerwował.
Rosiński nie wie, czy będzie się odwoływał od wyroku.

Związkowiec Andrzej Rosiński “ciężko naruszył obowiązki pracownicze” i dlatego został zwolniony ze sklepu Media Markt – zawyrokował wczoraj gdański sąd pracy. Werdykt nie jest prawomocny ale Rosiński nie wie dzisiaj czy będzie się odwoływał.
Obecnie pracuje w gdańskim biurze wicemarszałka Senatu Macieja Płażyńskiego.
Związkowiec był szefem komisji zakładowej NSZZ “Solidarność” w gdańskim Media Markt. Został zwolniony 15 września br. Trzy dni wcześniej poinformował dyrekcję sklepu o powstaniu organizacji na terenie firmy. Rosiński mówił o tym wczoraj przed sądem. Jest przekonany, że zwolnienie go było szykaną za założenie komisji zakładowej “S”. Jego zdaniem, na spotkaniu z pracownikami szef gdańskiego Media Markt, Grzegorz Radzikowski powiedział wówczas, że to głupota z ich strony i szybko tego pożałują. Rzekome groźby dyrektora zostały nagrane na taśmę, ale sąd nie dopuścił tego jako dowodu w procesie.
Miesiąc temu, Radzikowski powiedział dziennikarzom, że jego wypowiedź „wyrwano z kontekstu i nie taki był jej sens”.
Dyrekcja Media Markt w Gdańsku tłumaczy, że jedynym powodem zwolnienia Rosińskiego z pracy było podarcie przez niego pisemnej skargi klientki na jego temat. Podobnie uważa sąd. Ogłaszając wyrok, sędzia Katarzyna Antoniewicz powiedziała: – Postawa powoda zasługuje na potępienie tym bardziej, że pełnił on funkcję kierowniczą w sklepie. Ciężkie złamanie obowiązków pracowniczych w takim miejscu jak Media Markt, które żyje z klientów, to nie tylko picie alkoholu lub kradzież. Jej zdaniem, kierownictwo Media Markt miało pełne prawo zwolnić dyscyplinarnie Rosińskiego. Przyznała jednak, że dyrekcja nie dopełniła formalności konsultacji tej decyzji z komisją zakładową “S”.
Na początku października, w obronie Rosińskiego przed budynkiem Media Markt w Gdańsku pikietowało blisko 100 działaczy Zarządu Regionu Gdańskiego “S”. W stronę wejścia do sklepu poleciały jaja, wybuchło kilka petard.

Autor artykułu: Darek Janowski

Corhydron nie zabił pacjenta z Juszkowa

Saturday, November 18th, 2006

Corhydron zastosowany przez lekarzy Pogotowia Ratunkowego w Pruszczu Gdańskim nie zabił Wojciecha S. z Juszkowa – ustaliło dochodzenie prowadzone przez Prokuraturę Rejonową w Pruszczu. Ta jednak nie zakończyła jeszcze postępowania w sprawie corhydronu i zamierza sprawdzić wszystkie przypadki podania tego leku pacjentom w powiecie gdańskim.

Przypomnijmy: w połowie października Wojciechowi S. podczas reanimacji zaaplikowano corhydron 100. Mężczyzna zmarł. Biegli z Zakładu Medycyny Sądowej w Gdańsku, w protokole posekcyjnym napisali, że przyczyną zgonu była ostra niewydolność krążeniowo-oddechowa. Gdy ujawniono, że w produkowanych przez jeleniogórską Jelfę ampułkach zamieniono leki, pruszczańska policja i prokuratura wszczęły dochodzenie, mające wyjaśnić, czy Wojciechowi S. zamiast corhydronu nie podano specyfiku silnie zwiotczającego mięśnie, co doprowadziło do zgonu.
- Specjaliści Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego orzekli, że lek był dobry. Pacjent zmarł z powodu ostrych powikłań chorobowych – informuje Wiesław Kuciński, zastępca prokuratora rejonowego w Pruszczu Gd. – Postępowanie jednak trwa. Wzywamy mieszkańców powiatu gdańskiego, którym zaaplikowano lek. Lista pacjentów liczy kilkanaście nazwisk. Chcemy dowiedzieć się, jakie skutki miało zastosowanie specyfiku u tych osób. Prawdopodobnie przepytamy również lekarzy pruszczańskiego pogotowia ratunkowego.
Wyniki postępowania przekazane zostaną Prokuraturze Okręgowej w Lublinie, która z polecenia prokuratora krajowego prowadzi śledztwo w sprawie zamiany leków w Jeleniogórskich Zakładach Farmaceutycznych Jelfa ii zgonów tym spowodowanych.

Autor artykułu: ARKADIUSZ GANCARZ

Kontrowersje wokół prawa weta dla wojewodów

Saturday, November 18th, 2006

Posłowie na początek grudnia przełożyli prace nad projektem kontrowersyjnej wśród samorządowców ustawy o zasadach prowadzenia polityki rozwoju. Nieoficjalnie mówi się, że dlatego, by nie drażnić samorządowców przed II turą wyborów.

Pierwotnie, dzięki poprawce posła PiS Krzysztofa Jurgiela, w projekcie zapisano, by wojewodowie mieli prawo weta wobec wyłanianych przez samorządy w drodze konkursu projektów rozwoju regionów, finansowanych ze środków publicznych i unijnych po 2007 r. Senat weto z ustawy wykreślił. Klub PiS chce odrzucenia tej poprawki.
- W tej ustawie kompetencje samorządów zostały zwiększone i to diametralnie w stosunku do kompetencji w “starej ustawie” – broni pierwotnego projektu ze swoją poprawką Jurgiel.
Jak dodaje poseł, za absorpcję środków unijnych odpowiada rząd. – W związku z tym wojewoda ma prawo obserwować procedurę wyłaniania projektów i – w przypadku jej złamania – ma prawo zażądać ponowienia procedury – argumentuje Krzysztof Jurgiel.
Poparcie dla weta zdecydowanie wyklucza opozycja. Mówi, że jest próbą PiS ograniczenia kompetencji samorządów. Nawet koalicjanci PiS są sceptyczni.
- Weto to bardzo kontrowersyjna propozycja, będzie trudna do przyjęcia – twierdzi wiceszef Samoobrony Krzysztof Filipek.
Przeciwny jest też szef LPR, wicepremier Roman Giertych.
Celem nowej ustawy jest wprowadzenie w Polsce strategicznego zarządzania polityką regionalną. Tworzy ona podstawy do wykorzystania w latach 2007-2013 ok. 67 mld euro dotacji unijnych. Z tej kwoty po 2007 r. bezpośrednio regionów ma trafić ok. 16 mld euro.
- Gdyby weto miało służyć tylko kontroli już podjętych przez samorządy decyzji, nie widzę w tym nic specjalnie złego – mówi Wojciech Szczurek, prezydent Gdyni i jednocześnie doradca prezydenta Lecha Kaczyńskiego do spraw samorządów. – Jednak proces podejmowania decyzji powinien pozostać w całości w gestii samorządów.
- Wydaje mi się, że powinniśmy spokojnie poczekać, czy ta ustawa i prawo weta wejdą w ogóle w życie – uważa z kolei wojewoda pomorski Piotr Ołowski. – Moja współpraca z marszałkiem układa się dobrze. Nie wyobrażam sobie innego powodu dla ewentualnego korzystania z weta niż powód merytoryczny.

Autor artykułu: (ml)

Człuchów. Stypendia dla uczniów i studentów

Friday, November 17th, 2006

Blisko 700 stypendiów otrzymają uczniowie i studenci powiatu człuchowskiego z Europejskiego Funduszu Społecznego. Wypłata stypendiów najprawdopodobniej nastąpi na przełomie listopada i grudnia.
- Wpłynęło 620 wniosków stypendialnych od uczniów szkół ponadgimnazjalnych i 79 od studentów ? informuje Antoni Winkowski, dyrektor Powiatowego Centrum Gospodarki i Integracji Europejskiej w Człuchowie. – Wszystkie zostały zweryfikowane pozytywnie. Nasz projekt otrzymał największą ilość punków w województwie.
Studenci otrzymają po 150 zł, uczniowie średnio 140 zł miesięcznie przez 10 miesięcy. Najważniejszym kryterium branym przy przyznawaniu stypendium jest dochód na członka rodziny oraz wzorowa frekwencja. Dochód nie może przekraczać 504 zł miesięcznie na osobę lub 583 zł, jeżeli ubiegający się o stypendium jest osobą niepełnosprawną.
- Nieusprawiedliwiona absencja powyżej 8 godz. lekcyjnych w miesiącu powoduje utratę stypendium do końca roku szkolnego ? dodaje Antoni Winkowski. – Student ubiegający się o stypendium nie może powtarzać tego samego roku studiów. Kryteria dochodowe w przypadku studentów są takie same jak dla uczniów szkół ponadgimnazjalnych.

Autor artykułu: PIF

Piłka nożna. Piast Człuchów – Start Miastko 1:1

Friday, November 17th, 2006

Niepocieszeni wracali kibice Piasta Człuchów ze stadionu przy ulicy Szkolnej. Po dwóch spektakularnych wygranych liczyli na kolejne zwycięstwo młodych piłkarzy prowadzonych przez Zbigniewa Pliszkę.
Niestety ze Startem Miastko, ostatnią drużyną w tabeli zdołali jedynie zremisować. To piłkarze gości zdobyli pierwszą bramkę. Była 53 minuta meczu. Na wyrównanie trzeba było czekać przeszło 20 minut. Wówczas to Piotr Farbotko dostał dośrodkowanie od Tomasza Iskry i nie miał większych kłopotów z umieszczeniem piłki w bramce. Tuż przed końcem spotkania w doskonałej sytuacji znalazł się jeszcze Łukasz Czarnowski. Bramkarz Startu miał dużo szczęścia, że udało mu się wyłapać piłkę.
- To było bardzo słabe widowisko – mówi Zbigniew Pliszka. – Podejrzewam, że chłopcy za bardzo chcieli wygrać i to się zemściło. W pierwszej połowie spotkania mieliśmy nieco więcej sytuacji strzeleckich, ale nie udało się ich wykorzystać. Sądzę, że biorąc pod uwagę postawę obu drużyn, powinniśmy cieszyć się z remisu.
Więcej powodów do radości mieli piłkarze MKS Debrzno. Dość gładko (3:1) wygrali z Pogonią Lębork. Zdobywcą dwóch bramek był Radosław Wójtowicz. Trzecią dołożył Paweł Wegner. W ten sposób debrznianie uczcili śmierć Józefa Michno, wieloletniego działacza klubu, ojca Sebastiana Michno, prezesa klubu znad Debrzynki.

Autor artykułu: PIF