Człuchów. Stypendia dla uczniów i studentów

November 17th, 2006

Blisko 700 stypendiów otrzymają uczniowie i studenci powiatu człuchowskiego z Europejskiego Funduszu Społecznego. Wypłata stypendiów najprawdopodobniej nastąpi na przełomie listopada i grudnia.
- Wpłynęło 620 wniosków stypendialnych od uczniów szkół ponadgimnazjalnych i 79 od studentów ? informuje Antoni Winkowski, dyrektor Powiatowego Centrum Gospodarki i Integracji Europejskiej w Człuchowie. – Wszystkie zostały zweryfikowane pozytywnie. Nasz projekt otrzymał największą ilość punków w województwie.
Studenci otrzymają po 150 zł, uczniowie średnio 140 zł miesięcznie przez 10 miesięcy. Najważniejszym kryterium branym przy przyznawaniu stypendium jest dochód na członka rodziny oraz wzorowa frekwencja. Dochód nie może przekraczać 504 zł miesięcznie na osobę lub 583 zł, jeżeli ubiegający się o stypendium jest osobą niepełnosprawną.
- Nieusprawiedliwiona absencja powyżej 8 godz. lekcyjnych w miesiącu powoduje utratę stypendium do końca roku szkolnego ? dodaje Antoni Winkowski. – Student ubiegający się o stypendium nie może powtarzać tego samego roku studiów. Kryteria dochodowe w przypadku studentów są takie same jak dla uczniów szkół ponadgimnazjalnych.

Autor artykułu: PIF

Sławno. Skandal podczas procesu w sprawie o bestialskie morderstwo

November 16th, 2006

Robert Lewandowski, oskarżony o zamordowanie 17-letniej Martyny ze Sławna miał grozić drugiemu oskarżonemu – Markowi Sydorukowi. Ten ze strachu wziął całą winę na siebie – to najświeższe ustalenia w procesie o bestialskie morderstwo, dokonane w czerwcu ubiegłego roku w Sławnie. Według prokuratury – oskarżeni zdołali się tuż przed procesem porozumieć co do wspólnych zeznań. Śledczy uważają to za skandal.

Wzięcie winy przez jednego z oskarżonych na siebie jest, według prowadzących sprawę, winą sądu, który nie dopełnił wszystkich wymogów bezpieczeństwa procesowego.
- Ani podczas transportu, ani na sali rozpraw nie zadbano, aby oskarżeni nie widzieli się wzajemnie – mówi Piotr Wenc, rzecznik prasowy policji w Sławnie, prowadzący śledztwo. – Kontaktowali się ze sobą migając. Robert Lewandowski zagroził gestem Sydorukowi. Niestety, nie zarejestrowała tego kamera nagrywająca proces, bo akurat zmieniano kasetę…
Policjanci ze Sławna twierdzą, że jest im przykro, że rok śledztwa, ustalania świadków, zbierania materiałów obciążających poszedł na marne.
- Są świadkowie na to, że Lewandowski kłamie – dodaje Wenc. – Nam w Sławnie bez problemu udało się wykonać konfrontację między nimi tak, aby się nie widzieli. Uniknęliśmy nawet porozumienia się między nimi, gdy przez przypadek wyszli wspólnie na spacerniak. W sądzie okazało się to jednak niemożliwe…
- Na pewno będziemy chcieli, aby odtworzono taśmy z procesu i sprawdzono, w jaki sposób obaj oskarżeni porozumiewali się i dlaczego zmienili zeznania – dodaje prokurator Piotr Nierebiński.
Czy niezachowanie bezpieczeństwa procesowego będzie miało wpływ na przerwanie procesu lub na wyrok? Zdaniem Beaty Szafrańskiej, rzecznika prasowego Prokuratury Okręgowej w Słupsku, niekoniecznie.
- Sąd nie musi dać wiary zmienionym wyjaśnieniom. Jego rolą jest ocenić wiarygodność tego, co mówi oskarżony. Ma on prawo bronić się w każdy sposób. Jednak nawet po wydaniu wyroku – zawsze zostaje apelacja, gdzie można podważyć działania sądu.

Autor artykułu: MARCIN KAMIŃSKI

US Valenciennes – Lotos Gdynia 75:67

November 15th, 2006

Bardzo blisko pokonania w wyjazdowym spotkaniu Valenciennes były koszykarki Lotosu. Uległy 67:75 dopiero po dogrywce.
Pod nieobecność chorego trenera Krzysztofa Koziorowicza drużynę prowadzili prezes Mieczysław Krawczyk i trener przygotowania motorycznego, Piotr Madejski.
- To skandal. Valenciennes nie mogło przegrać po raz trzeci i dlatego sędziowie nie zaliczyli kosza Tamiki Whitmore w ostatniej sekundzie spotkania. Po meczu obiektywni francuscy kibice gratulowali nam zwycięstwa – powiedział wzburzony prezes Bogusław Witkowski.
Początek meczu należał do gdynianek, które po trafieniu Tan White za trzy punkty objęły prowadzenie 5:4. Rzut Amerykanki sprawił, że koszykarki Lotosu poczuły się pewniej i szybko zdobyły przewagę, która na początku drugiej kwarty, po trafieniu Whitmore, wzrosła do 7 pkt (23:16). Dzięki dobrej grze gdyńskich środkowych, Eweliny Kobryn, Magdaleny Leciejewskiej i Whitmore, które dominowały w walce o górne piłki na tablicach, prowadzenie koszykarki Lotosu utrzymywały do 18 minuty. Końcówka pierwszej połowy należała już do gospodyń, które za sprawą rezerwowych Garvao-Zakrzewski i Hermouet odzyskały prowadzenie.
Cieszyły się nim jednak tylko podczas przerwy, bowiem po wznowieniu gry do ataku poprowadziła gdynianki Monika Veselovski. Skuteczna w tym okresie Serbka przywróciła Lotosowi 7-punktową przewagę (49:42), z którą rozpoczynały ostatnie 10 minut spotkania. Paulina Pawlak i Leciejewska podniosły wynik na 55:44, ale przewagi tej gdyniankom nie udało się utrzymać do końca. Na 14 sekund przed upływem regulaminowego czasu gry do dogrywki doprowadziła Gruda, wykorzystując oba przyznane jej rzuty wolne.
Trafienia Whitmore sędziowie już nie zaliczyli, uznając że piłka wpadła do kosza po upływie czasu gry.

Valenciennes – Lotos 75:67 (16:21, 16:10, 10:18, 16:9, 17:9)
Lotos: Vaselovski 18 pkt, Whitmore 15, White 14, Kobryn 4, Pawlak 2 oraz Anderson 8, Leciejewska 6, Jokovic 0, Riuchina 0.
Najwięcej punktów dla Valenciennes zdobyły: Gruda 18, Harrower 13 i Garvao-Zakrzewski 10.

Autor artykułu: Adam Suska

Polska wygrała z Belgią 1:0!

November 15th, 2006

Do ostatniej minuty spotkania eliminacyjnego w Brukseli trwały emocje. Polska wygrała 1:0 po golu Radosława Matusiaka.

Radosław Matusiak pokonuje bramkarza Belgii Stijna Stijnen’a i zdobywa bramkę w pierwszej połowie meczu w eliminacjach piłkarskich ME Euro 2008. Zawodnik GKS Bełchatów trafił do siatki w 19. minucie spotkania w ramach eliminacji do Eruo 2008. W ostatnich minutach bardzo niebezpieczną sytuację pod polska bramką zażegnał Artur Boruc.

Belgia – Polska 0:1 (0:1)
Bramka – Matusiak (19 min.)
Żółte kartki: Geraerts, Vermaelen, Leonard, Simons, Goor – Sobolewski, Błaszczykowski.
Sędzia: Stuart Dougall (Szkocja). Widzów 40 000.

Belgia: Stijn Stijnen – Carl Hoefkens, Daniel Van Buyten, Thomas Vermaelen, Anthony Vanden Borre (46 min. – Stein Huysegems) – Philippe Leonard (80 min. – Gaby Mudingayi), Timmy Simons, Karel Geraerts, Bart Goor – Emile Mpenza, Kevin Vandenbergh (62 min. – Luigi Pieroni).

Polska: Artur Boruc – Marcin Wasilewski, Jacek Bąk, Michał Żewłakow, Grzegorz Bronowicki – Jakub Błaszczykowski, Dariusz Dudka (79 min. – Rafał Murawski), Radosław Sobolewski, Euzebiusz Smolarek – Maciej Żurawski (62 min. – Łukasz Garguła), Radosław Matusiak (89 min. – Przemysław Kaźmierczak).

Przemek Trubalski – www.wiadomosci24.pl

Autor artykułu: Przemek Trubalski

Zarzuty po śmierci studenta

November 15th, 2006

Zarzuty pobicia i nieudzielenia pomocy zostaną dziś postawione na pewno czterem, a być może sześciu osobom spośród dziewięciu zatrzymanych wczoraj w Gdańsku, w sprawie pobicia 21-letniego Bartka B. Przypomnijmy – pobitego i pozostawionego na ul. Powstańców Warszawskich studenta śmiertelnie potrącił w nocy, 19 października taksówkarz.

Wczoraj na Komendzie Miejskiej Policji w Sopocie trwały przesłuchania. Zatrzymani to młodzi ludzie: 20-letni Radosław R., pracownik stoczni, 19-letnia Aleksandra R., bezrobotna,19-letni Maciej R., student I roku UG, a także uczniowie gdańskich szkół 17-letni Łukasz B., 19-letnia Sylwia W., 20-letni Łukasz M.,19-letni Krzysztof R., 17-letni Bartosz O. i 19-letni Kamil D., który uczy się w Sopocie.
- Kilku z nich przyznało się na razie do uczestnictwa w bójce – potwierdza nadkom. Ryszard Sadkowski, komendant miejski policji w Sopocie. – Ale przesłuchania jeszcze trwają. Jednak już teraz wynika z nich, że bójka, która miała miejsce w Łazienkach Północnych zaczęła się od obrażenia młodej kobiety. Ktoś, być może z grupy, w której był Bartek – ale wtedy było tam wiele osób – miał powiedzieć, że wygląda jak “tirówka”. Wówczas zaczęła się szarpanina. Koledzy studenta uciekli w kierunku mola, natomiast on w kierunku ul. Powstańców Warszawy. Tam napastnicy go dogonili i pobili, prawdopodobnie część z nich widziała, jak leżącego przejechała taksówka.
Młodzi ludzie byli wówczas pod wpływem alkoholu.
Policja nie wyklucza dalszych zatrzymań.

Autor artykułu: AGNIESZKA SZCZECKA

Hala tonie z kołem ratunkowym

November 15th, 2006

Rozpoczęcie budowy hali na granicy Gdańska i Sopotu może się opóźnić o kolejne miesiące. Urząd Zamówień Publicznych zakwestionował wybór wykonawcy obiektu w drodze zamówienia z wolnej ręki. Dla inwestycji może to oznaczać utratę dofinansowania w wysokości 82 mln zł.

Trwa czarna passa hali widowisko-sportowej na granicy obu miast. Nie dość, że nie udało się wyłonić generalnego wykonawcy na drodze przetargu, to jeszcze Urząd Zamówień Publicznych zakwestionował „koło ratunkowe” jakiego postanowiono użyć dla ratowania sytuacji. Urzędnicy odpowiedzialni za halę zdecydowali się bowiem na wyłonienie wykonawcy w drodze bezprzetargowej – w tzw. zamówieniu z wolnej ręki. Prezes UZP stwierdził jednak, że użycie tej procedury jest niezgodne z ustawą o zamówieniach publicznych i zalecił unieważnienie postępowania.
- Wnioski pokontrolne wysłaliśmy już do Sopotu. Od ich otrzymania urzędnicy mają siedem dni na złożenie zastrzeżeń – poinformowała Anita Wichniak-Olczak, rzecznik UZP w Warszawie. – Jeśli zastrzeżenia nie przekonają prezesa UZP, sprawa zostanie przekazana Radzie Zamówień Publicznych.
Dla inwestycji oznacza to dokładnie tyle, że wyłoniona w drodze bezprzetargowej firma Budimex Dromex nie będzie mogła podjąć się budowy obiektu. Trzeba będzie rozpisać nowy przetarg, co według czarnych scenariuszy może potrwać aż 288 dni. A czas nagli. Hala miała stanąć do połowy 2008 roku, a na jej budowę planowano 20 miesięcy. Jeśli więc procedury się przeciągną, inwestor (gminy Gdańsk i Sopot) nie zdąży na czas. Tu komplikuje się sprawa finansowania hali. Niezrealizowanie inwestycji do 27 czerwca 2008 roku spowoduje konieczność zwrotu otrzymanych dotacji – chodzi o przyznane na budowę obiektu pieniądze: 32 mln zł ze środków unijnych i 50 mln zł z Ministerstwa Sportu.
Kłopoty te nie wzruszają jednak prezesa UZP. Sopoccy urzędnicy już raz próbowali przekonać go, że trybu bezprzetargowego użyli w ramach wyższej konieczności. Decyzje motywowali faktem, że nie udzielenie zamówienia z wolnej ręki spowoduje nie tylko “rażące straty finansowe”, ale i „niepowetowane szkody w interesie publicznym (…)” – jeśli hala nie powstanie w terminie, to Trójmiasto zaprzepaści szanse na zorganizowanie Mistrzostw Europy w koszykówce mężczyzn w 2009 roku. Zamawiający wskazywał także, że nie z jego winy doszło do braku rozstrzygnięcia przetargu w normalnym trybie – wszystkiemu winne są rosnące ceny usług i materiałów, przez które to dwóch inwestorów odmówiło rozpoczęcia budowy. Argumenty te nie przekonały prezesa UZP.
Zamiast poszukać nowych… urzędnicy powtórzyli je w zastrzeżeniach wysłanych do UZP.

Autor artykułu: Magdalena Rusakiewicz

Obrońcy chłopców zażalili się na decyzję sądu

November 15th, 2006

Wszyscy adwokaci gimnazjalistów obwinionych o samobójczą śmierć 14-letniej Ani zażalili się na umieszczenie chłopców w schronisku dla nieletnich. Okazało się, że wszystkie zażalenia na decyzję gdańskiego sądu rodzinnego mają braki.

Sąd wezwał mecenasów do ich uzupełnienia. Do wczoraj uczyniło to czterech z pięciu prawników. Po tym, jak wpłynie ostatnie z pism, zostanie wyznaczony termin ich rozpatrzenia.
Czternastolatków z Gimnazjum nr 2 w Gdańsku: Łukasza P., Mateusza W., Michała S., Dawida M. i Arkadiusza P. sąd rodzinny umieścił na 3 miesiące w ośrodku wychowawczym. Pobyt w takiej placówce może być przez sąd przedłużony. To nie jest kara, ale tzw. środek zapobiegawczy, podobnie jak areszt stosowany w śledztwie wobec dorosłych.
Na 24 listopada sąd rodzinny wyznaczył termin pierwszej rozprawy. Zostanie na niej przesłuchana jedna z uczennic klasy, do której chodziła Ania.
Przypomnijmy: 21 października w drugim Gimnazjum w Gdańsku pięciu chłopców na oczach całej klasy rozebrało 14-letnią Anię, po czym odegrali scenę gwałtu. Jeden z nich rejestrował wszystko telefonem komórkowym. Na drugi dzień Ania powiesiła się w swoim mieszkaniu na skakance.
Równolegle Prokuratura Rejonowa w Gdańsku sprawdza, czy do tragedii przyczynili się dorośli, tj. nauczyciele z II Gimnazjum.

Autor artykułu: (Max)

A TO CIEKAWE

November 14th, 2006

W mateczniku partii Andrzeja Leppera – powiecie sławieńskim Samoobrona
wypadła najlepiej w gm. Malechowo.

W tamtejszej Radzie Gminy uzyskała 12 na
15 mandatów radnych. Także Jan Szlufik z Samoobrony wygrał w pierwszej turze
wyborów i będzie drugą kadencję z rzędu sprawował urząd wójtowski.
- Dzięki bezapelacyjnej większości będziemy mogli spokojnie rządzić gminą,
co jej mieszkańcom wyjdzie na dobre – zapowiada wójt Szlufik.
- Gdybyśmy taki rezultat osiągnęli w Radzie Powiatu, to byli byśmy bardzo
zadowoleni – stwierdza Kazimierz Pypno, przewodniczący Samoobrony w powiecie
sławieńskim. – Ze wstępnych wyników głosowania wiemy, że na 17 radnych
przypadnie nam tam siedem miejsc. To także nie najgorzej, ale mogło być dużo
lepiej.

Autor artykułu: (SYK)

Lech Jabłoński wójtował 28 lat i… przepadł w wyborach

November 14th, 2006

Po 28 latach kierowania gminą ze stanowiskiem wójta w Rzeczenicy musi pożegnać się Lech Jabłoński.

Był on wójtem (wcześniej naczelnikiem) z najdłuższym stażem na Pomorzu. W niedzielnych wyborach przegrał nieznacznie (79 głosów różnicy) z Lechem Zwolińskim, byłym dyrektorem szkoły w Rzeczenicy.
- Z pokorą przyjmuję wolę wyborców, myślę jednak, że to właśnie ten wieloletni staż był tym co mnie zgubiło – powiedział nam Lech Jabłoński. – Podejrzewam, że przegrałem gdyż straciłem kontakt z młodymi ludźmi. Kto zgodził się być wójtem musi pogodzić się również z myślą o tym, że kiedyś może przestać nim być.
Lech Jabłoński nie wie jeszcze co będzie robił w najbliższej przyszłości. Do emerytury pozostało mu jeszcze 7 lat

Autor artykułu: (PIF)

Wyjątkowo liczna obecność przy urnach

November 14th, 2006

W niedzielnych wyborach frekwencja na Pomorzu była wyjątkowo wysoka. W miastach na prawach powiatu – Gdańsku, Gdyni, Słupsku i Sopocie – najwięcej wyborców poszło do urn w tym ostatnim. Głosować poszła ponad połowa uprawionych.

Jeśli chodzi o miasta powiatowe frekwencja najgorzej wyglądała w Słupsku. Tam nie przekroczyła nawet 40 proc. Wśród pozostałych 16 pomorskich powiatów najmniej wyborców stawiło się przy urnach w powiecie tczewskim. Najlepiej było natomiast w powiecie kościerskim, gdzie w niedzielę głosowało blisko 60 proc. uprawnionych osób. Dodatkowo jeszcze w trzech powiatach frekwencja przekroczyła 50 proc.
W całym województwie głosować poszło 46,7 proc. uprawnionych. To o blisko jeden punkt procentowy więcej niż średnio w skali całego kraju.
Tegoroczna frekwencja była zdecydowanie lepsza niż cztery lata temu. Wtedy np. w głosowaniu do Sejmiku Pomorskiego wzięło udział nieco ponad 44 proc. uprawnionych, a w wyborach na prezydentów Gdańska, Gdyni, Słupska i Sopotu frekwencja była średnio o prawie 10 proc. niższa niż w ubiegłą niedzielę.

Autor artykułu: Michał Lewandowski